10. kadencja, 62. posiedzenie, 2. dzień (16-07-2026)
17. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks wyborczy oraz ustawy o referendum lokalnym (druk nr 2670).
Poseł Jarosław Sachajko:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Wybory są najważniejszym mechanizmem demokracji. To od ich uczciwości, jawności i społecznej kontroli zależy zaufanie obywateli do państwa. Tymczasem ten projekt zamiast zwiększać przejrzystość, przesuwa system w stronę zamkniętej administracji wyborczej, coraz bardziej oddalonej od obywateli. W komisjach okręgowych nie będzie przedstawicieli komitetów ani strony społecznej, lecz wyłącznie przedstawiciele wybranych zawodów prawniczych. Profesjonalizm jest potrzebny, ale nie może zastępować obywatelskiej kontroli i pluralizmu. Nie ma społecznej kontroli spisów wyborców. Nie ma jawnego nadzoru nad drukowaniem, magazynowaniem i transportem kart. Nie ma pełnego publicznego rozliczenia, ile kart wydrukowano, wydano, wykorzystano, unieważniono i zniszczono. Projekt likwiduje diety mężów zaufania, ograniczając możliwość kontroli przez osoby pracujące i mniej zamożne. Jednocześnie pozwala, aby urzędnik wyborczy był pracownikiem urzędu tej samej gminy, w której może kandydować jego przełożony.
Najbardziej niebezpieczny jest jednak mechanizm uznawania głosowania w całym obwodzie za niebyłe, jeżeli wynik nie zostanie przekazany w ciągu 48 godzin, ewentualnie 72 godzin za zgodą PKW. Zatem tysiące prawidłowo oddanych głosów mogą zostać wyrzucone do kosza nie z winy wyborców, lecz z powodu opóźnienia komisji, awarii systemu albo przedłużania procedury. Przy wyrównanym wyniku kilka takich obwodów może przesądzić o rezultacie całych wyborów. Demokratyczne państwo nie może tworzyć narzędzi, które pozwalają manipulować terminem przekazania protokołu, by w ten sposób eliminować niewygodne głosy. Gdyby w danym obwodzie wygrywał nie ten kandydat, który powinien, wystarczyłoby przeciągnąć procedurę, aż głosowanie zostanie uznane za niebyłe. Przypomina się komunistyczna maksyma: wybory to taka szkatułka, wrzucasz Mikołajczyka, a wyskakuje Gomułka. I stalinowska zasada: nieważne kto głosuje, ważne, kto liczy głosy.
Nie potrzebujemy mniej obywateli przy wyborach. Potrzebujemy ich więcej przy spisach, kartach, w komisjach, przy liczeniu i publikowaniu protokołów. Dlatego nie można poprzeć tego projektu. Składam wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia