10. kadencja, 64. posiedzenie, 1. dzień (02-09-2026)
1. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o senackim projekcie ustawy o organach właściwych i postępowaniach w sprawach reklamy politycznej oraz odpowiedzialności za naruszenie obowiązków w tych sprawach (druki nr 2769 i 2833).
Poseł Paweł Szrot:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Występując w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość w czasie pierwszego czytania, zaznaczyłem, że nie jestem doktrynerem legislacyjnym i potrafię sobie wyobrazić sytuację, że zostanę do tego projektu przekonany na posiedzeniu komisji. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Prace komisji w zasadzie potwierdziły, że tak naprawdę nikt nie ma ani serca, ani przekonania zarówno do projektu, jak i do rozporządzenia Unii Europejskiej, które ten projekt implementuje. Cała różnica w tym, że podmioty, które ten projekt ma na siłę uszczęśliwiać, nadając nowe kompetencje i obowiązki, czyli Państwowa Komisja Wyborcza, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a także UOKiK, UODO i UKE, traktują go jako dopust Boży. Autorzy projektu z Senatu i przedstawiciele rzadu i wspierającej go koalicji sejmowej traktują z kolei unijne rozporządzenie jak dogmat uchwalony przez Komisję Europejską, z którym nie mają zwyczaju dyskutować.
W przypadku rozpatrywanego dziś projektu i rozporządzenia będącego jego źródłem mamy do czynienia z raczej typową sytuacją, w której fobie i uprzedzenia zrodziły biurokrację, nadregulację i horrendalne sankcje. Fobie autorów unijnych regulacji dotyczą braku wiary w demokrację, przekonania, że jeśli obywatele krajów europejskich podejmują decyzje wyborcze niezgodne z interesami establishmentu europejskiego, to musi być to skutkiem wyborczych nadużyć i manipulacji. Receptą na to mają być typowe europejskie środki zaradcze - lawina biurokracji w formie oświadczeń, wniosków, wykazów i rejestrów i idące za nimi sankcje wymierzane do wysokości 6% rocznego przychodu. W moim przekonaniu Komisja Europejska nie ma żadnych kompetencji i uprawnień, aby wkraczać w przedmiotowy zakres procedur wyborczych i kampanii wyborczej w krajach członkowskich.
Przytaczany tutaj, jako uzasadnienie, argument dotyczący usług transgranicznych ma charakter pretekstowy - wybitnie pretekstowy - i tak naprawdę jest dosyć żenujący. Przepisy polskiego Kodeksu wyborczego w wystarczający sposób regulują wymóg przejrzystości kampanii wyborczych, choć ich realne stosowanie jest tematem na inną dyskusję, której zresztą nie doczekaliśmy się po zeszłorocznej kampanii prezydenckiej i, zdaje się, już się w tej Izbie nie doczekamy.
Można by ewentualnie podjąć rzetelną i rzeczową dyskusję o uzupełnieniu informacji zamieszczanych przy reklamach wyborczych o kwestie targetowania czy sztucznej inteligencji, ale rozumiem, że nie o to chodzi ani autorom tych unijnych regulacji, ani autorom rozpatrywanej dziś ustawy, ani rządowi i koalicji. Osobiście z wielką chęcią podyskutowałbym na tej sali o realnych przypadkach nadużyć wyborczych, np. o wspieraniu kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego nielegalnymi środkami finansowymi z zagranicy - taka sytuacja miała miejsce. Prokuratura rzekomo prowadzi tę sprawę, ale finału dotychczas nie ma.
Wobec tego szkodliwego projektu ustawy mogę jedynie złożyć w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wniosek o jego odrzucenie. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia