10. kadencja, 65. posiedzenie, 4. dzień (18-09-2026)
50. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny wykonawczy (druk nr 3009).
Poseł Paweł Jabłoński (tekst niewygłoszony):
Stanowisko
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Przedstawiam stanowisko klubu Rozwój Plus wobec projektu rozszerzającego system dozoru elektronicznego, druk nr 3009.
Projekt jest krótki: zmienia jeden artykuł Kodeksu karnego wykonawczego. Ale skutek nie jest mały. Skazany na karę poniżej 3 lat będzie mógł ubiegać się o dozór elektroniczny, gdy do odbycia pozostanie mu nie 6 miesięcy jak dziś, lecz rok i sześć miesięcy. Trzykrotne wydłużenie okresu, który można odbyć w domu, w obroży elektronicznej, pod kontrolą systemu.
Klub Rozwój Plus co do zasady popiera ten kierunek. Z kilku powodów.
Po pierwsze, skuteczność. Dozór elektroniczny działa w Polsce od 2009 r. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości 90% do 93% skazanych odbywa karę w tym systemie bez naruszeń. To nie jest eksperyment, to sprawdzony instrument.
Po drugie, koszty. Miesiąc dozoru to ok. 1300 zł. Miesiąc w zakładzie karnym to ponad 6000 zł. Pięciokrotna różnica, płacona z kieszeni podatnika.
Po trzecie, sens kary. Człowiek skazany na 2 lata za przestępstwo bez przemocy, który po 1 roku w więzieniu wraca do pracy, do rodziny, płaci alimenty, ale każdej nocy musi być w domu, a system wie, gdzie jest, ma większą szansę nie wrócić na drogę przestępstwa niż ten, który wychodzi z więzienia bez pracy i bez perspektyw. Resocjalizacja w warunkach wolnościowych nie jest nagrodą. Jest inwestycją w bezpieczeństwo.
Ale, Wysoka Izbo, powiedziałem ˝co do zasady˝. Zastrzeżenia są trzy.
Pierwsze - uzasadnienie tego projektu nie zawiera ani jednej liczby. Ilu skazanych obejmie zmiana? Ile urządzeń jest w systemie i ile trzeba dokupić? Czy Służba Więzienna ma zasoby, by prowadzić dozór nad kilkoma tysiącami dodatkowych osób? Rząd mówi o odciążeniu więzień, ale nie mówi o ile. Oczekujemy tych danych w komisji, zanim zagłosujemy.
Drugie zastrzeżenie - bezpieczeństwo. Projekt wyłącza z dozoru recydywistów i członków grup przestępczych. Ale nie wyłącza nikogo ze względu na rodzaj czynu. Sprawca przemocy domowej skazany na 2,5 roku po odbyciu części kary trafi z powrotem pod ten sam adres, pod którym mieszka jego ofiara. Wymóg zgody domowników nie zawsze jest realną ochroną. Ministerstwo zapowiadało obowiązkowy dozór mobilny z lokalizacją GPS dla sprawców przestępstw seksualnych. W tym druku go nie ma. Komisja powinna rozważyć katalog wyłączeń przedmiotowych albo obowiązkowy dozór mobilny dla sprawców przemocy.
I trzecie - przepis przejściowy. Projekt każe rozpoznawać wnioski złożone przed wejściem w życie według starych przepisów. Skazany, który złożył wniosek tydzień przed wejściem ustawy w życie, dostanie odmowę i będzie musiał składać wniosek od nowa. To zbędna biurokracja i nierówne traktowanie.
Odnotujmy też rzecz pozytywną. Kiedy rok temu Krajowa Rada Sądownictwa i rzecznik praw obywatelskich opiniowali szerszy projekt nowelizacji Kodeksu karnego wykonawczego, z którego te przepisy wyodrębniono, żaden z tych organów nie zgłosił zastrzeżeń do rozszerzenia dozoru elektronicznego. Rzecznik ocenił tę zmianę wprost pozytywnie. To dobry prognostyk dla prac w komisji. Doceniamy również, że projekt porządkuje redakcję przepisu: ujednolica odesłanie do art. 65 Kodeksu karnego i uzupełnia wyłączenie, którego przez niedopatrzenie zabrakło przy karach odbywanych kolejno. 6-miesięczne vacatio legis daje Służbie Więziennej czas na przygotowanie systemu, pod warunkiem, że rząd już dziś wie, ile urządzeń i ilu ludzi będzie potrzebnych. O to zapytamy w komisji.
Wysoka Izbo! Dozór elektroniczny to dobre narzędzie, ale narzędzie trzeba stosować z głową. Poprzemy prace nad projektem, oczekując, że komisja uzupełni to, czego zabrakło rządowi.
Przebieg posiedzenia