10. kadencja, 65. posiedzenie, 1. dzień (15-09-2026)

Oświadczenia.

Poseł Artur Szałabawka (tekst niewygłoszony):

    Koalicja 13 grudnia postanowiła teraz urządzać dzieciom rewolucję na talerzach.

    Ministerstwo Edukacji Narodowej zachwala tzw. dietę planetarną. Od 1 września w szkolnych stołówkach obowiązują nowe zasady, w tym obowiązkowy w pełni roślinny obiad oparty na roślinach strączkowych. Tylko że jest jeden problem: dziecko to nie królik doświadczalny, a szkolna stołówka to nie laboratorium do realizacji klimatycznych pomysłów urzędników, zwłaszcza że już przed tą rewolucją szkoły miały gigantyczny problem z marnowaniem jedzenia. Badania prowadzone we wrocławskich szkołach i przedszkolach pokazały, że w jednej placówce marnowało się średnio 415 kg jedzenia tygodniowo. Ok. 40% posiłków trafiało do odpadów. Kiedyś to przynajmniej zlewki były zagospodarowane, a teraz to są dodatkowe koszty utylizacji Z innego badania, przeprowadzonego w 37 warszawskich szkołach, wynika, że tylko co trzeci obiad był zjadany w całości.

    I co robi w tej sytuacji władza? Czy pyta dzieci, rodziców i pracowników stołówek, co dzieci rzeczywiście jedzą? Czy najpierw przeprowadza szeroki pilotaż? Nie. Wprowadza odgórnie kolejne wymagania i jeszcze opowiada Polakom o ratowaniu planety.

    Pani Minister Nowacka! Najpierw zadbajcie, żeby dzieci zjadały obiady, zamiast produkować kolejne wiadra odpadów, bo nie ma nic bardziej absurdalnego niż walka o klimat poprzez gotowanie jedzenia, którego dzieci nie chcą jeść, a które później ląduje w śmietniku. To ma być ekologia? Kupujemy produkty, transportujemy je, gotujemy, zużywamy wodę, energię i pieniądze rodziców, a na końcu wszystko jedzie do kosza. To nie jest dieta planetarna. To jest dieta urzędniczych klimatycznych szaleńców - wymyślona przy biurku i narzucona wszystkim z góry.

    Zamiast ratować planetę szkolnym obiadem, zacznijcie od jednej prostej rzeczy: przestańcie marnować jedzenie i pieniądze Polaków.


Przebieg posiedzenia