10. kadencja, 60. posiedzenie, 1. dzień (17-06-2026)

2. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Deregulacji oraz Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z opłatami uiszczanymi na rzecz Komisji Nadzoru Finansowego (druki nr 2620 i 2640).

Poseł Jarosław Sachajko:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Przed nami projekt, który jest przedstawiany jako porządkowanie przepisów i element deregulacji. Ale kiedy czytamy jego treść, widzimy coś zupełnie innego: kolejne opłaty, kolejne załączniki, kolejne formalności, kolejne bariery dla przedsiębiorców działających na rynku finansowym. Rząd mówi: upraszczamy. A w praktyce? Wniosek - opłata, zawiadomienie - opłata, zezwolenie - opłata, prospekt - opłata, memorandum - opłata. Do tego obowiązkowy dokument potwierdzający wniesienie opłaty.

    To nie jest realna deregulacja. To jest biurokratyczne porządkowanie szuflad połączone z wystawianiem rachunku przedsiębiorcom. Nie krytykujemy potrzeby finansowania nadzoru finansowego. KNF musi mieć środki, aby skutecznie pilnować bezpieczeństwa rynku. Ale pytanie brzmi: Gdzie jest granica? Czy każda procedura musi zaczynać się od opłaty? Czy państwo naprawdę pomaga małym firmom, fintechom, podmiotom crowdfundingowym i lokalnym emitentom, czy raczej mówi im: zanim wejdziesz na rynek, zapłać?

    Duże instytucje finansowe poradzą sobie z takimi kosztami. One mają prawników, doradców, specjalne działy i budżety. Ale mały polski przedsiębiorca, innowacyjny start-up, lokalna spółka szukająca finansowania - dla nich kilka tysięcy euro opłaty może być realną barierą. Co więcej, opłaty są określane w euro. A więc przy słabszym złotym koszt dla polskiego podmiotu rośnie automatycznie. Bez debaty, bez decyzji Sejmu, bez odpowiedzialności rządu. Pamiętam, że już w 2008 r. pan premier Donald Tusk obiecał wprowadzenie euro. Nie wyszło mu za pierwszych rządów. W tej chwili wprowadza opłaty w euro.

    Dlatego pytam: Ile ta ustawa realnie będzie kosztowała polski rynek? Ile firm zapłaci więcej? Ile małych podmiotów zostanie zniechęconych? I dlaczego projekt nazywany deregulacyjnym w praktyce rozszerza system opłat? To nie jest ustawa, która otwiera rynek. To ustawa, która wzmacnia formalizm i podnosi koszty wejścia. Dlatego podchodzę do niej krytycznie. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia