10. kadencja, 65. posiedzenie, 4. dzień (18-09-2026)
Oświadczenia.
Poseł Dariusz Matecki (tekst niewygłoszony):
Chciałbym podziękować wszystkim dwudziestu posłom, którzy razem ze mną podpisali interpelację nr 19518 w sprawie zorganizowania 11 listopada polskiego Marszu Niepodległości ulicami Lwowa.
Pod dokumentem znaleźli się parlamentarzyści reprezentujący różne środowiska polskiej prawicy. Niezależnie od dzielących nas różnic uznaliśmy, że sprawa Polaków mieszkających na Ukrainie, ich prawa do zachowania własnej tożsamości, języka, kultury i pamięci historycznej zasługuje na wspólne działanie. I właśnie temu przede wszystkim służyła ta interpelacja.
Dyskusja, która powstała po jej złożeniu, pokazuje również szerszy problem w relacjach polsko-ukraińskich. Pytanie o wzajemność i o miejsce Polaków mieszkających na Ukrainie w polityce państwa polskiego. W Polsce mogą odbywać się publiczne obchody Dnia Niepodległości Ukrainy. 24 sierpnia 2026 r. takie wydarzenie odbyło się na Placu Zamkowym w Warszawie, pod patronatem m.in. prezydenta m.st. Warszawy i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Stawiam pytanie: Dlaczego państwo polskie nie miałoby z podobną determinacją zabiegać o możliwość publicznego pielęgnowania polskiej tradycji przez naszych rodaków mieszkających na Ukrainie? Dlaczego obecność biało-czerwonych flag i obchody polskiego Narodowego Święta Niepodległości we Lwowie miałyby z góry wywoływać oburzenie, jeżeli ich celem byłoby pokojowe uczczenie polskiej historii, kultury oraz wsparcie miejscowej społeczności polskiej?
Lwów jest miastem położonym dzisiaj na terytorium Ukrainy. Jednocześnie pozostaje miejscem niezwykle ważnym dla historii i dziedzictwa Polski. Tych dwóch faktów nie trzeba sobie przeciwstawiać. Polacy mieszkający na Ukrainie potrzebują nie tylko symbolicznych deklaracji. Potrzebują trwałego wsparcia polskiej oświaty, organizacji społecznych, parafii, instytucji kultury, mediów, miejsc pamięci i inicjatyw służących zachowaniu języka polskiego.
Państwo polskie prowadzi programy skierowane do Polonii i Polaków za granicą, również na Ukrainie. Pytanie brzmi jednak, czy ich skala odpowiada rzeczywistym potrzebom społeczności, która w niezwykle trudnych warunkach stara się zachować swoją polskość. Dlatego zamiast obrażać autorów interpelacji czy sprowadzać całą sprawę do medialnych epitetów, warto odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: Co Polska może zrobić więcej dla Polaków mieszkających na Ukrainie? Krytyka medialna nie zwalnia parlamentarzystów z obowiązku stawiania takich pytań. Spór publicystyczny nie powinien zastępować rzeczowej rozmowy o sytuacji naszych rodaków poza granicami Rzeczypospolitej.
Cieszę się, że pod tą inicjatywą podpisali się przedstawiciele kilku środowisk politycznych. Pokazuje to, że przynajmniej w części spraw dotyczących Polaków za granicą możliwe jest przekroczenie podziałów partyjnych. Chciałbym, aby było to początkiem szerszej współpracy na rzecz konkretnych rozwiązań: większego finansowania polskich edukacji, kultury i mediów na Wschodzie, skuteczniejszej ochrony polskiego dziedzictwa oraz trwałego wsparcia organizacji skupiających Polaków na Ukrainie.
Niezależnie od tego, kto będzie sprawował władzę po kolejnych wyborach parlamentarnych, kwestia Polaków pozostawionych poza współczesnymi granicami Rzeczypospolitej powinna być trwałym elementem polskiej polityki państwowej. Polska ma prawo oczekiwać partnerskich relacji z Ukrainą. A państwo polskie ma obowiązek pamiętać o swoich rodakach.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim posłom, którzy podpisali tę interpelację. Pamięć o Polakach na Kresach i realne wsparcie dla żyjących tam polskich społeczności nie powinny być przedmiotem partyjnej kalkulacji. Powinny być polską racją stanu.
Przebieg posiedzenia